|
„Do nikogo nie czuję nienawiści…”
Kapelan „Solidarności”
Każdy miesiąc roku kalendarzowego obfituje w rocznice ważnych dla Polaków wydarzeń. Wartość narodu mierzy się także pamięcią o bohaterskich czynach poprzednich pokoleń. W lipcu wspominamy m.in. Bitwę pod Grunwaldem (1410 r.), a w sierpniu Cud nad Wisłą (1920 r.) i Powstanie Warszawskie (1944 r.). W letnie miesiące przypominamy sobie również wydarzenia, w których wielu z nas brało udział – strajki kolejarzy na Lubelszczyźnie i stoczniowców na Wybrzeżu Gdańskim i Szczecińskim (1980 r.). Wśród walczących w obronie niepodległości Polski, w obronie honoru i godności zawsze byli ludzie w sutannach i habitach, jak np. ks. Ignacy Skorupka, błogosławione nazaretanki – męczenniczki z Nowogródka (zamordowane przez hitlerowców 1 sierpnia 1943 r.), czy ks. Sylwester Zych. Ignacy Skorupka i Sylwester Zych to księża związani z ziemią na prawym brzegu Wisły (obecny powiat wołomiński). Żyli w różnych czasach, ale dla obu najważniejszy był Bóg i Ojczyzna. Kapłani zawsze odgrywali istotną rolę w najtrudniejszych dla narodu latach. Piękną kartę zapisali w sierpniu 1980 r., a potem w czasie stanu wojennego. Dwie trzecie honorowych członków NSZZ ,,Solidarność” to osoby duchowne. Wiele z nich prześladowano, więziono… W 1984 r. zamordowano kapelana ,,Solidarności” – sługę bożego ks. Jerzego Popiełuszkę. Ilu z nas zna nazwiska innych, którzy oddali życie za Polskę i „Solidarność”? Już po historycznych wyborach do Zgromadzenia Narodowego, które odbyły się 4 czerwca 1989 r., tzw. nieznani sprawcy zamordowali ks. Sylwestra Zycha. W bieżącym roku, 11 lipca minie osiemnasta rocznica jego tragicznej śmierci. Sylwester Zych urodził się 19 maja 1950 r. w Ostrówku koło Wołomina. Cała rodzina kilka lat budowała niewielki domek w Lipinkach, obecnie parafia Duczki koło Wołomina. Sylwek już od dziecka wiedział, że chce być księdzem. Czynnie uczestniczył w służbie ministranckiej w kościele Świętej Trójcy w Kobyłce. Po ukończeniu szkoły zawodowej, pracując kontynuował naukę w technikum elektronicznym. W 1970 r. wstąpił do seminarium duchownego. Już jako kleryk został powołany do odbycia zasadniczej służby wojskowej. Skierowano go do szkoły podoficerskiej w Giżycku, gdzie zdobył specjalność – kierowca czołgu. Potem służył w jednostce we Włodawie. Wyższe Metropolitalne Seminarium Duchowne w Warszawie ukończył z wynikiem bardzo dobrym. Święcenia kapłańskie przyjął 5 czerwca 1977 r. z rąk kardynała Stefana Wyszyńskiego. Był wikariuszem w Czerniewicach, Stanisławowie, Bedlnie, Tłuszczu i Grodzisku Mazowieckim, gdzie podjął współpracę z działaczami NSZZ ,,Solidarność”. Naraził się władzom PRL, gdy na początku lat 80. zainicjonował akcję wieszania krzyży w szkołach. Jerzy Urban, ówczesny rzecznik rządu piętnował go za to publicznie. Po ogłoszeniu stanu wojennego ks. Zych w swoich kazaniach ostro protestował przeciw bezprawiu władz. Został aresztowany 5 marca 1982 r. pod zarzutami gromadzenia broni, przynależności do nielegalnej zbrojnej organizacji i współudziału w zabójstwie sierżanta MO Zdzisława Karosa. Sąd Wojskowy skazał księdza na cztery lata więzienia. Sąd Najwyższy zwiększył karę do lat sześciu. Ksiądz Zych siedział najpierw w więzieniu na Mokotowie, później w jednym z najcięższych więzień – w Braniewie. Szykanowano go, prześladowano i straszono śmiercią. W 1984 r., mimo interwencji prymasa Polski kardynała Józefa Glempa u ministra generała Czesława Kiszczaka, zaostrzono wobec księdza rygor wykonania kary, osadzając go w izolatce na dziewięć miesięcy. Zakazano mu odprawiania mszy św. Protestował przeciw temu głodówką. Stan zdrowia skazanego pogarszał się, ale prośby o wcześniejsze zwolnienie odrzucano. Więzienie opuścił w październiku 1986 r. Spędził w nim cztery lata i siedem miesięcy. Na wolności nawiązał współpracę z Konfederacją Polski Niepodległej, której został kapelanem. Głosił kazania pełne odwagi i nadziei na lepsze jutro ojczyzny. Przeczuwając grożące mu niebezpieczeństwo, 13 października 1987 r. napisał i nagrał na taśmie magnetofonowej testament. Oto jego fragment: ,,Do nikogo nie czuję nienawiści, dla wszystkich chcę być bratem i kapłanem. Solidarnym sercem jestem ze wszystkimi, którzy jeszcze walczą, którzy dążą do Polski wolnej i niepodległej. (…) Niech dobry Bóg Was błogosławi i sprawi, abyśmy mogli spotkać się na gruzach komuny”. Na początku lipca 1989 r. ks. Zych przyjechał do Braniewa, do proboszcza tamtejszej katedry, ks. Tadeusza Brandysa, kapelana więziennego, którego poznał w czasie odsiadywania wyroku w tamtejszym więzieniu. 10 lipca zamierzał wziąć udział w wiecu pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców w Gdańsku podczas wizyty prezydenta USA George’a Busha. Nie dotarł tam. W nocy 11 lipca martwe ciało księdza znaleziono na przystanku autobusowym w Krynicy Morskiej. Komunistyczne władze podały, że zmarł po spożyciu nadmiernej ilości alkoholu. Wiadomo było powszechnie, że ks. Zych nie pił alkoholu. Ciało księdza miało spocząć w Warszawie, na Powązkach. Pogrzeb zaplanowano na 18 lipca. W ostatniej chwili zdecydowano, że odbędzie się on w Duczkach. Obawiano się manifestacji. Chociaż nie wszyscy zdezorientowani ludzie zdołali dotrzeć do Duczek, w pogrzebie uczestniczyły tłumy, wśród nich członkowie ,,Solidarności” z całego kraju, ze sztandarami i transparentami. Po mszy św. żałobnej odprawionej przez biskupa Zbigniewa Kraszewskiego w kościele parafialnym w Duczkach uformował się długi kondukt pogrzebowy, który wyruszył na cmentarz w Kobyłce. Ksiądz Zych spoczął w grobie rodzinnym (kwatera C4). Prezydent Rzeczypospolitej na Uchodźstwie, Ryszard Kaczorowski, specjalnym zarządzeniem z 15 sierpnia 1990 r. nadał księdzu pośmiertnie Złoty Krzyż Zasługi z Mieczami. Na zaświadczeniu napisano: ,,Zamordowany przez komunistów w walce o Polskę Niepodległą”. Zagmatwane śledztwo w sprawie śmierci ks. Zycha, kryjące wiele tajemnic zostało umorzone 30 września 1993 r. Radni powiatowi Wspólnoty Samorządowej w Wołominie zabiegają o wprowadzenie rocznicy urodzin lub śmierci ks. Sylwestra Zycha do kalendarza obchodów związanych z ważnymi wydarzeniami lub postaciami powiatu wołomińskiego. W niedzielę, 3 czerwca bieżącego roku, w przeddzień 30. rocznicy święceń kapłańskich w kościele pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Duczkach, gdzie ks. Sylwester odprawił swoją mszę św. prymicyjną modlono się w jego intencji. Wśród księży koncelebransów byli koledzy Sylwestra z kursu, m.in. dziekan dekanatu kobyłkowskiego, prałat Jan Andrzejewski i ks. Stanisław Małkowski. Po mszy św. rodzina i wierni udali się na cmentarz parafialny w Kobyłce, gdzie na grobie ks. Sylwestra Zycha złożono wiązanki i zapalono znicze.
Maria Balicka
Fot. Marek Moczulski, ze zbiorów rodzinnych oraz Towarzystwa Przyjaciół Miasta Kobyłka
|