Rozmowy, pikieta, rozmowy, blokada, rozmowy...

 

            Wykonując zapisy protokołu ze spotkania pracodawcy z przedstawicielami związków zawodowych działających w PKP PLK S.A., które odbyło się 24 lipca 2006 roku, w grudniu pracownicy spółki otrzymali bon wartości 120 zł. Mimo wielokrotnych spotkań pracodawcy ze związkami zawodowymi nie udało się, niestety, wprowadzić w spółce systemowej podwyżki wynagrodzeń. Zdaniem strony związkowej powinno to nastąpić 1 stycznia 2007 roku.

            Składane przez pracodawcę na początku stycznia propozycje: 21,40 zł, a następnie 36,36 zł w uposażeniu zasadniczym uznano za niewystarczające. Po kolejnym spotkaniu, 16 stycznia, strona związkowa wydała komunikat, w którym napisano m.in.: “zostaliśmy zmuszeni do podjęcia innych działań, które spowodują przekonanie pracodawcy do przyjęcia naszej propozycji”.

Pierwszym krokiem na drodze przekonywania była pikieta zorganiozowana przez związki zawodowe przed siedzibą spółki. Do Warszawy przyjechało około tysiąca osób reprezentujących większość związków zawodowych działających w spółce. Protestowano przeciwko: utrzymywaniu na tak niskim poziomie płac pracowników spółki, niedotrzymywaniu przez Zarząd PKP PLK S.A. podpisanych w ubiegłym roku porozumień odnośnie wdrożenia systemowego wzrostu wynagrodzeń, pogarszaniu warunków pracy pracowników spółki. Żądano wdrożenia od 1 stycznia 2007 roku systemowej podwyżki wynagrodzeń w kwocie nie mniejszej niż 100 zł do uposażenia zasadniczego na stan zatrudnienia 1 stycznia 2007 roku.

            Efektem pikiety były cztery spotkania związkowców z władzami spółki: 8, 12, 15 i 16 lutego. Efektem spotkań było zaproszenie związkowców na kolejne spotkanie. Strona związkowa oczekiwała natomiast podpisania porozumienia lub protokołu ustaleń.  Do tego nie doszło. Związki podtrzymywały swoje jednolite stanowisko, przypominając że brak porozumienia do 16 lutego zmusza je do bardziej radykalnych działań.  

            W czwartek, 22 lutego związkowcy reprezentujący różne centrale domagali się spełnienia swoich postulatów w czasie kilkugodzinnej blokady stacji Kraków Główny oraz półtoragodzinnej blokady węzła Kutno (patrz zdjęcia). W Kutnie domagano się ponadto powrotu pociągów na linię do Płocka.

 

Marek Moczulski