|
W rocznicę Lubelskiego Lipca
W 27. rocznicę strajku lubelskich kolejarzy w 1980 roku zorganizowano spotkanie, w czasie którego wrócono pamięcią do tamtych dni. Uroczystości odbyły się 15 lipca br. Złożono kwiaty pod tablicą upamiętniającą 10. rocznicę wydarzeń, które poprzedziły powstanie NSZZ „Solidarność”. Spod dworca kilkadziesiąt pocztów sztandarowych z całej sieci i zakładów pracy Lubelszczyzny, związkowcy z ”Solidarności”, przedstawiciele władz lokalnych, zaproszeni goście przemaszerowali do lokomotywowni, gdzie pod „Krzyżem kolejarskiej doli” odprawiono mszę św. w intencji ojczyzny. Koncelebrowali ją ks. Eugeniusz Zarębiński – krajowy duszpasterz kolejarzy, ks. Zbigniew Kuzia – duszpasterz lubelskiej "Solidarności” i ks. prof. Krzysztof Jeżyna z KUL-u, który wygłosił kazanie. Powiedział: „Świętujemy 27. rocznicę strajku lubelskich kolejarzy. Tamte wydarzenia, na początku spontaniczne, potem przybierały formę zorganizowaną w komitetach strajkowych, w końcu doprowadziły do tworzenia struktur związku zawodowego Solidarność. Prężnie rozwijająca się Solidarność stała się przyczyną niepokoju i zagrożeniem dla skostniałego systemu dyktatury socjalistycznego państwa. Polacy złączyli się we wspólnej krytyce polityki państwa, domagając się rozwiązania problemów socjalnych i pracowniczych. Związkowcy nie poprzestali na krytyce niesprawiedliwości społecznych, ale wskazywali drogi ich rozwiązania, również przy pomocy Solidarności. Komuniści w Polsce przestraszyli się wzrastającej potęgi Solidarności i solidarności międzyludzkiej. Byli zaniepokojeni liczebnością związku zawodowego, jego jednomyślnością i konkretnością żądań. Był to etap wypełniony bogactwem twórczych inicjatyw i działań. Jak podkreśla Marcin Dąbrowski: „nigdy potem nie udało się w Polakach obudzić tyle energii, zapału i nadziei. Budowany przez Solidarność świat wolności zderzył się z rzeczywistością sowieckiego systemu przemocy i zniewolenia”. Stan wojenny nie uspokoił władzy komunistycznej, lęk i trwoga trwały aż do 1989 roku. W końcu Polska odzyskała wolność i suwerenność. Trzeba wciąż pytać, co z tą wolnością uczyniliśmy i co czynimy? Sytuację historyczną Polski można porównać z losami narodu wybranego, będącego w niewoli egipskiej. Po latach niewoli Bóg mówi: dosyć nasłuchałem się i napatrzyłem na narzekania i niedolę tego ludu. Przez cudowne znaki Bóg wyprowadza z niewoli naród izraelski i prowadzi go do ziemi obiecanej. Ale Bóg, dokonując wyzwolenia narodu wybranego zawiera z nim przymierze: Ja będę waszym Bogiem, a wy będziecie moim ludem. Dla przypieczętowania przymierza Bóg przekazuje Dekalog, jako słowo mądrości, które będzie chroniło ich wolność. Ich droga wolności była trudna, znaczona wiernością i niewiernością Bogu. Dzisiejszy tekst, to przypomnienie zobowiązań przymierza: „Będziesz słuchał głosu Pana Boga swego, przestrzegając Jego poleceń i postanowień zapisanych w księdze tego Prawa; wrócisz do Pana Boga swego z całego swego serca i z całej swej duszy”. Dla Izraelitów na straży odzyskanej wolności stanęło prawo Boże. Prawdą o ludzkiej wolności jest to, że jest ona darem utracalnym, tak w wymiarze osobistym, jak i społecznym. Wolność odzyskaną trzeba szanować i bronić jej przed kolejnym zniewoleniem. Mówi św. Paweł: „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli”.. Tak jest z wolnością społeczną całego narodu. Mówi Jan Paweł II: „każdy kraj winien odkryć i jak najlepiej wykorzystać przestrzeń własnej wolności”. Wówczas – przed 27 laty – przed nami stał problem „odkrycia wolności” i odzyskania wolności. Teraz Opatrzność stawia nam nowe zadanie: miłować i służyć, czyli być solidarnym z innymi. Nie wolno zapominać o istotnej przestrodze Jana Pawła II: „dzisiaj cieszymy się z odzyskanej wolności, ale wolności nie można tylko posiadać i zużywać. Trzeba ją stale zdobywać przez prawdę. Wolność kryje w sobie dojrzałą odpowiedzialność ludzkich sumień, która z tej prawdy wynika”. Analogia polskiej drogi do wolności jest bliska drodze ku wolności narodu izraelskiego. (…) Potem przyszedł czas próby i trudnych doświadczeń. Niektórzy zwątpili i odeszli. Tak było w dziejach narodu wybranego, który po wyjściu z niewoli szedł przez pustynię 40 lat, choć mógł dotrzeć w ciągu kilku miesięcy. Potrzebny był czas oczyszczenia. W refleksji na temat wolności należy rozróżnić wolność „od” i wolność „do”. Solidarność wyjątkowo wypełniła wezwanie do wolności „od”, czyli wyzwolenie kraju spod obcej ideologii i systemu władzy. Przed nami ciągle zadanie wypełniania wolności „do”, czyli do wartości, inicjatyw i zadań, którym winien służyć związek zawodowy. Na szczęście w procesie wyzwolenia i życia w wolności Bóg stawia wyjątkowych ludzi. Odważę się na pewne porównanie: jak dla Żydów pośrednikiem z Bogiem i przywódcą dla ludu był Mojżesz, tak dla związku zawodowego i solidarności między ludźmi był nim Papież Jan Paweł II. To on stał się papieżem solidarności – w oficjalnym nauczaniu i swej postawie wobec ludzi na wszystkich kontynentach. Dzisiaj zwrócę uwagę na jedno jego wezwanie – na wyobraźnię miłosierdzia, które wypowiedział w liście apostolskim na trzecie tysiąclecie chrześcijaństwa (Novo millennio ineunte). Jest to szczególne zadanie na najbliższe lata, a wyjątkowo odpowiada istocie miłosierdzia i solidarności. Z tym wezwaniem do miłosierdzia koresponduje dzisiejsza Ewangelia. Na pytanie: kto jest moim bliźnim, Jezus wskazuje na obcego człowieka, ale potrzebującego leczenia i pielęgnacji. Dlatego Papież mówi: „potrzebna jest dziś nowa wyobraźnia miłosierdzia, której przejawem będzie nie tyle i nie tylko skuteczność pomocy, ale zdolność bycia bliźnim dla cierpiącego człowieka, solidaryzowania się z nim, tak aby gest pomocy nie był odczuwany jako poniżająca jałmużna, ale jako świadectwo braterskiej wspólnoty dóbr. Tak wielu bliźnich potrzebuje naszej pomocy, czy to indywidualnej, czy to organizowanej przez związek zawodowy. To ludzie chorzy i cierpiący, zagubieni, biedni z bezradności, wykorzystywani przez pracodawcę. Papież zachęca, by pielęgnować w sobie ową wrażliwość, która pozwala dostrzec ludzi w potrzebie i wyzwala miłość miłosierną. W kontekście dzisiejszej Ewangelii śp. ks. prof. Janusz Nagórny mówił, że zdarzenie pobicia i pomocy ofierze wskazuje na konieczność angażowania się w sprawy publiczne. Nie wystarczy bowiem opatrzyć pobitego, ale trzeba złapać złoczyńców, gdyż bez tego nie nadążymy opatrywać rannych. Trzeba więc uczestnictwa w szeroko rozumianej polityce, by wspomagać wysiłki zapewnienia bezpieczeństwa na ulicach i drogach, oczekiwać sprawiedliwości przed oszustami i przestępcami, ale też określać granice słusznej obrony. Tymczasem tak wielu wyznawców Chrystusa w Polsce nie potrafi w pełni odczytać tego wezwania do uczestnictwa w życiu doczesnym, nie potrafi przyjąć odpowiedzialności za sprawy doczesne. Wyjaśniał tę sytuację Jan Paweł II w encyklice „Sollicitudo rei socialis”, że jest to rezultat totalitaryzmu: zamiast twórczej inicjatywy, rodzi się bierność, zależność i podporządkowanie... a jednocześnie poczucie frustracji lub beznadziejności, brak zaangażowania w życie narodowe. (…) Kolejna rocznica strajku lubelskich kolejarzy niech będzie dla nas nie tylko rzewnym wspomnieniem, ale stanie się źródłem natchnienia na następne miesiące i lata, co jako ludzie Solidarności mamy czynić prywatnie, a co w formie zorganizowanej, pamiętając, że w grupie jest siła”. Listy do uczestników uroczystości skierowali między innymi: wicepremier Przemysław Gosiewski, senator Stanisław Kogut, sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki Krzysztof Tchórzowski, wojewoda lubelski Wojciech Żukowski, wicemarszałek województwa lubelskiego Andrzej Olborski i przewodniczący NSZZ „Solidarność” Zarządu Regionu Środkowowschodniego Marian Król. W czasie uroczystości Adam Szczerbato i Mirosław Oleszczuk otrzymali medale i dyplomy przyznane przez wojewodę lubelskiego. Odznakę honorową „Zasłużony dla województwa lubelskiego” marszałek województwa przyznał: ks. Eugeniuszowi Zarębińskiemu, Halinie Magierskiej, Markowi Górnemu, Robertowi Makensonowi, Mirosławowi Oleszczukowi i Zenonowi Rodakowi.
Marek Moczulski
|